Kliknij tutaj --> 🦑 brak odpowiedzi na maila
A zatem: starannie powiemy (i bezwzględnie napiszemy): wysyłam e-mail, mail, mejl, mniej starannie, potocznie powiemy (i raczej tak nie piszmy, jeśli zależy nam na elegancji językowej): wysyłam e-maila, maila, mejla. Szanowna Pani (lub: Szanowny Panie), rzeczownik e-mail (który ma także warianty ortograficzne mail, mejl), w B. lp. może
Jak odzyskać hasło do maila - Najlepszą odpowiedź; Jak odzyskać zapomniane hasło do konta na Interia.pl - Praktyczne porady -Poczta INTERIA.PL; Jak odzyskać hasło do messengera bez maila i telefonu - Praktyczne porady -Messenger; Jak odzyskać konto na instagramie bez maila i nr telefonu - Praktyczne porady -Instagram
Posty: 11. Odwołanie i brak odpowiedzi po 30 dniach. Dzień dobry, 30.03.2017 r. dostałam mandat za brak bileciku za przednią szybą pojazdu na parkingu sklepu Netto, kontrolowanego przez firmę zewnętrzną APCOA. Tego samego dnia wysłałam do nich maila z odwołaniem (opis zaistniałej sytuacji, skan mandatu, bileciku, paragonu fiskalnego
Bilbo. Pod koniec rozmowy pracodawca najprawdopodobniej powie Ci, że rozważy Twoją kandydaturę i skontaktuje się z Tobą. Cisza rzadko się zdarza co może być wynikiem sytuacyjnym. Zostałeś zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną i tuż po jej zakończeniu byłeś dumny, że tak dobrze ci poszło.
Każdy doświadczył przecież sytuacji, kiedy wysyłany przez niego e-mail z jakichś powodów do adresata nie dotarł. Informatycy wyróżniają prawie 150 przyczyn takiego stanu rzeczy. Ktoś może zrobić błąd w adresie. Serwer nadawcy może zostać automatycznie uznany za spamujący przez oprogramowanie serwera adresata. Rozmiar
Chat Rencontre Gratuit En Ligne Quebec. Niestety, często po prostu zapominamy o wysłaniu odpowiedzi na e-mail i afera gotowa: szef nie dostał ważnego raportu na czas albo współpracownicy nadal czekają na materiały niezbędne im do pracy... Dlatego od razu po otrzymaniu wiadomości, na którą chcemy nieco później odpowiedzieć, ustawmy przypomnienie. Gdy nadejdzie czas, Outlook wyświetli stosowny komunikat. 1. W oknie Outlooka klikamy prawym przyciskiem myszy na wiadomość, do której chcemy ustawić przypomnienie. 2. Z menu kontekstowego wybieramy polecenie Nawiązania, a potem Dodaj przypomnienie. Teraz z listy Flaga wybieramy opcję Odpowiedz. Potem klikamy na listę Na kiedy i w kalendarzu wskazujemy datę przypomnienia. Z listy obok wybieramy godzinę, o której wyświetlone zostanie przypomnienie (opcjonalnie możemy ręcznie wpisać konkretną godzinę i minutę). Klikamy na OK. 3. Gdy nadejdzie wskazany w poprzednim punkcie czas (data i godzina), na pasku zadań wyświetli się przycisk przypominacza (poniżej wyróżniony kolorem pomarańczowym). Klikamy na niego. 4. Klikając na Otwórz element, możemy od razu otworzyć potrzebny e-mail, żeby na niego odpowiedzieć. Jeśli już odpisaliśmy, odrzucamy zadanie, klikając na Odrzuć. W wypadku gdy nadal nie mamy czasu na załatwienie sprawy, z listy na dole okna wybieramy, za ile czasu program ma nas ponownie ponaglić, i klikamy na Odłóż. Zobacz także: Raport: porady dla programów pocztowych
18 kwietnia 2014 Ile maili napisałeś w życiu? Setki, tysiące, dziesiątki tysięcy? Czyli wiesz, jak to robić, prawda? Głupie pytanie. A jak długo zwykle czekasz na odpowiedź? Powiem Ci na ucho, że ten czas oczekiwania zależy też od Ciebie i to Ty możesz go skrócić kilkoma prostymi sztuczkami. Netykieta (tak, jest coś takiego i nadal są tacy, którzy jej przestrzegają) mówi, że pocztę powinno się sprawdzać co najmniej raz dziennie. Dziś wydaje się to oczywiste – tym bardziej, że każdy posiadacz smartfona ma dostęp do maila właściwie non stop. Dlaczego więc niektórzy nie odpowiadają na maile od razu albo chociaż w ciągu 24 godzin? Era ślimaka Były takie czasy, kiedy mail to była rzadkość. Jak dziś fiat 126p na drodze albo uśmiechnięty mieszkaniec Sosnowca. Mało kto miał wtedy dostęp do internetu i adres e-mail, więc standardową formą komunikacji był zwykły list. Pamiętam, jak dowiedziałam się, co to jest e-mail i jak działa i pamiętam swój zachwyt: „To jak wyślę maila, to on od razu jest u tej drugiej osoby? Natychmiast? Nie czeka się kilka dni? I nic nie kosztuje, nie trzeba znaczka ani nic?”. Brzmi jak słowa jakiejś babci sprzed wojny, ale to był ledwie rok 1999. To tylko 15 lat temu. Wtedy do kin wszedł „Matrix”, a w radiu Lenny Kravitz śpiewał „Fly Away”. Jakby wczoraj. Ja taki tradycyjny, odręcznie napisany list dostałam ostatnio w prezencie urodzinowym i to był najlepszy prezent na świecie. Polecam. Tl;dr Pisanie maili jako takie trudne nie jest, ale są sztuczki, które możesz zastosować, żeby mail z odpowiedzią przyszedł jak najszybciej. Najogólniej chodzi o to, żeby odpowiedź na Twojego maila zajęła odbiorcy jak najmniej czasu. Żyjemy w erze tl;dr. Nie chce nam się czytać, nie chce nam się szukać, pytać, łazić. Niech nam powiedzą, zrobią, przyniosą, pogryzą, my tylko połkniemy. Przy setkach znajomych na Fejsie, obserwowanych na Twitterze, Snapczatach, Askach i innych tajmlajnach ogrom informacji, który do nas dociera, trzeba jakoś ogarniać. Zwykle ogarniamy go tak, że większości nie czytamy wcale. Nie zainteresuje Cię temat, pierwsze zdanie, zdjęcie – wychodzisz. Długich tekstów nie czytamy prawie wcale, 5-minutowy filmik na YouTube wyłączamy w połowie, jeśli nas nie porwie od razu. Taką samą treścią jest dla odbiorcy Twój mail. Brzydka prawda, ale to fakt. Nie chce mu się go czytać, nie chce mu się nic z nim robić. Ułatw mu więc życie, a możesz to zrobić tak: 1. Kto pisze? Najpierw sprawdź, co widzi odbiorca w polu nadawcy, gdy wysyłasz mu maile. Jeśli to „buziaczek1992”, „info” albo „kontakt”, to jeśli nawet jakimś dziwnym trafem Twój mail nie trafi do spamu, nie zachęcasz tym „podpisem” do rozmowy. Po prostu z buziaczkiem1992 nie chce się gadać. Zmień ustawienia poczty i wpisz tam swoje imię i nazwisko, bo człowiek już tak ma, że najlepiej jest mu zawsze porozumieć się z człowiekiem, który się jakoś nazywa. Gdy dzwonię na infolinię, też wolę porozmawiać niż wciskać kolejne cyferki i słuchać Chopina. Najczęstsze błędy: – info, kontakt, biuro – ptaszynka99, szybkiruchacz35cm – inicjały, np. MK – puste pole 2. Temat Temat ma największy wpływ na to, czy odbiorca w ogóle zechce przeczytać Twój mail. Ma być krótki i konkretny, np. „czynsz za styczeń”, „zakupy na imprezę” albo „zmiana nazwy użytkownika”. On jest po to, żeby odbiorca od razu wiedział, o czym piszesz, bez otwierania maila. Najczęstsze błędy: – wielokrotne „Re: Re: Odp. Fwd: RE: RE: śmieszne obrazki” – cały temat to lakoniczne „pytanie” albo „prośba” – puste pole 3. Krótko Pamiętaj: walczysz o cenny czas odbiorcy, więc pisz krótko. Na pewno da się prościej i krócej powiedzieć to, co chcesz powiedzieć. Wyobraź sobie, że płacisz za każde słowo i staraj się zostawić jak najwięcej kasy w swoim portfelu. (Zresztą, kiedyś była usługa, która działała na tej zasadzie. Nazywała się telegram. Czy ktoś go w ogóle pamięta?) 4. Napisz, czego chcesz Słów ma być nie tylko mało, ale mają być treściwe. Jasno i precyzyjnie określ, czego oczekujesz od odbiorcy. Zadaj mu pytanie, sformułuj prośbę, wydaj polecenie, żeby wiedział dokładnie, co ma zrobić po przeczytaniu Twojego maila, np. „Wyślij mi proszę…”, „Czy zgadzasz się, żebym…?”, „Podaj mi 3 powody, dlaczego…”. Najczęstsze błędy: – bezosobowe formy takie jak „Jest prośba”, „Jest sprawa”, „Dobrze by było, żeby ktoś…” – oczekiwanie, że odbiorca domyśli się, co ma zrobić 5. Pytanie tak/nie lub a/b/c Zanim zadasz pytanie, najpierw sprawdź, czy czasem nie znajdziesz informacji, których szukasz, na stronie www tej osoby lub firmy, którą reprezentuje. Google też jest Twoim przyjacielem. Po prostu przygotuj się do rozmowy i pytaj tylko o to, czego nie da się znaleźć nigdzie indziej. Po drugie, jeśli piszesz do kogoś, kto zawsze ma mało czasu – prezesa, artysty czy innej trudno uchwytnej osoby, najłatwiej będzie uzyskać odpowiedź, jeśli może ona zawierać minimalną liczbę znaków. Zadawaj więc pytania zamknięte, na które można odpowiedzieć „tak” lub „nie”, albo z kilkoma opcjami odpowiedzi, czyli a, b, c, d. Sama korespondowałam kiedyś z szefową, której cały mail był jednym znakiem: „?” albo „c”. Najczęstsze błędy: – pytanie o to, co jest w FAQ – pytania i zdania otwarte takie jak „Co sądzisz o…”, „Opisz…” 6. Podpis Podpis przede wszystkim musi być. Wydaje się banalne, ale nie każdy o nim pamięta. Po drugie, podpis to nie tylko Twoje imię i nazwisko. To też jakaś dodatkowa informacja o Tobie, kim jesteś, czym się zajmujesz (jeśli podasz adres swojej strony www) i przede wszystkim – jak inaczej można się z Tobą skontaktować. Czasem łatwiej jest odbiorcy do Ciebie zadzwonić czy wysłać Ci wiadomość na Fejsie, więc daj mu tę możliwość i podaj kontakt do siebie. Pamiętaj też, że podpis to nie najważniejsza część maila, więc staraj się, żeby nie zajmował więcej niż 4-5 wierszy. Nie przestają mnie śmieszyć podpisy wymagane przez tzw. standardy korporacyjne, gdzie mamy stanowisko w 2 językach, nazwę firmy, jej adres, 2 telefony, fax, adres e-mail nadawcy (Po co?! Przecież widzę, z jakiego adresu przyszedł mail!), informację o kapitale zakładowym i koniecznie przypomnienie o tym, żeby nie drukować tego maila, bo trzeba myśleć ekologicznie. Najczęstsze błędy: – brak podpisu – podpis lakoniczny, np. inicjały w pierwszym mailu – podpis zajmujący pół ekranu E-mail, email, mail czy mejl? I na koniec krótko o pisowni samego słowa „mail”. W tej chwili po polsku poprawne są trzy warianty: e-mail, mail i mejl. Natomiast zapis email to pisownia angielska, ale niepoprawna po naszemu. Myślenie jest sexy Zanim wyślesz kolejnego maila (e-maila lub mejla), po prostu pomyśl. Rób tak jak Ci podpowiada zdrowy rozsądek.
Dołączył: 2015-05-10 Miasto: Liczba postów: 1376 18 sierpnia 2016, 17:06 W sobotę wysłałam dość ważnego maila z zapytaniem o rekrutacje do jednej z uczelni. Do dziś nie otrzymałam odpowiedzi, a czas leci. Nie wiem czy mnie olali, czy poczekać, czy zadzwonić tam jutro. Zazwyczaj czekałam 2-3 dni na odpowiedź, nie chcę też się narzucać. Głupi problem, ale mamy, dzięki Bogu, drugą połowę sierpnia, a ja wciąż nie wiem co i jak. trufla1987 18 sierpnia 2016, 17:10 Dzwoniłabym. To są oficjalne sprawy, nie widzę tu narzucania. To nie meil do chłopaka z pytaniem o randkę Dołączył: 2013-03-29 Miasto: Bydgoszcz Liczba postów: 749 18 sierpnia 2016, 17:10 Najlepiej zadzwoń, czasem maile wpadają do spamu lub folderu "Mało istotne" (czasem mam tak w pracy) i osoby z uczelni mogły przegapić Twoją wiadomość. Dołączył: 2016-07-25 Miasto: Croydon London Liczba postów: 2319 18 sierpnia 2016, 17:57 Dzwon teraz!! Bedzie po wszystkim Piratek 18 sierpnia 2016, 19:06 Dzwoń, bo na niektórych uczelniach dalej kontakt mailowy jest na niskim poziomie. Edytowany przez 18 sierpnia 2016, 19:07 Dołączył: 2009-04-30 Miasto: Windorp Liczba postów: 1921 18 sierpnia 2016, 20:19 Jasne, że dzwonić. Telefon odbiorą, ale maila to mogą i po miesiącu odczytać... frappe123 18 sierpnia 2016, 21:33 Widac ze nie mialas jeszcze stycznosci z dziekanatem :D. Dzwon, a jak nie beda odbierac to jedz tam. Dołączył: 2016-06-08 Miasto: wrocław Liczba postów: 52 18 sierpnia 2016, 22:57 Lepiej zadzwonic :) Dołączył: 2007-06-14 Miasto: Kraków Liczba postów: 15346 19 sierpnia 2016, 11:04 oczywiście, że dzwonić, takich spraw nawet nie wypada załatwiać mailowo. zwłaszcza, że pewnie mają niezłe zamieszanie tam i Twój mail gdzies im po prostu zniknął. paranormalsun Dołączył: 2005-11-25 Miasto: Gdańsk Liczba postów: 11600 19 sierpnia 2016, 11:29 czesto w sierpniu sa urlopy na uczelniach. ale zadzwon, nie ma co odkladac waznych spraw
Dziennie wysyła się około 40 miliardów e-maili, które są obecnie główną formą komunikacji pisanej. Jako że grzeczność, kultura osobista i dobre wychowanie nadal są cechami pożądanymi nie tylko w kontaktach bezpośrednich, ale także w korespondencji, która w dzisiejszych czasach zdominowana jest przez pocztę elektroniczną – warto znać zasady, które nią rządzą. fot. Poprawne napisanie e-maila mimo tego, że wydaje się błahostką, kryje w sobie wiele pułapek. Oto kilka wskazówek, które pomogą nam zaprezentować się z najlepszej strony i sprawią, że adresat (szczególnie jeśli nie znamy go osobiście) odbierze nas jako ludzi poważnych. Błąd 1: Kompromitujący lub nieadekwatny adres e-mail Po pierwsze, jeżeli chcemy być postrzegani jako osoby poważne i profesjonalne, powinniśmy zadbać o to, by nasz adres e-mail również taki był. Najbezpieczniej nazwać go swoim imieniem i nazwiskiem. Pamiętajmy, że adresy typu „kasiabuziaczek” czy „kicia25” są niedopuszczalne w kontaktach biznesowych. Nieprofesjonalny adres e-mail. Nasza redakcyjna praktyka pokazuje, że problem ten często dotyczy osób ubiegających się o pracę. Niestety CV zawierające e-maile z pseudonimami i zdrobnieniami nie skłaniają do umówienia się z taką osobą na rozmowę kwalifikacyjną. W adresie e-mail istotna jest także nazwa domeny, która stoi za znakiem małpy. Osoba prywatna powinna legitymować się adresem e-mail założonym na poważnym serwerze. W Polsce przykładami serwisów świadczących takie usługi są: gmail, wp, interia czy onet. Kompromitujący adres e-mail to nie jedyna sytuacja, w którym adres nadawcy może być problemem. Czasem zdarza się, że firma posiada wiele marek i konieczne jest wysyłanie maili z różnymi nazwami domeny po „małpie” (@). Warto ustawić najważniejszy e-mail domyślny i pamiętać o konieczności jego zmiany, jeśli sytuacja tego wymaga. Pozostając przy temacie rozmowy kwalifikacyjnej… Profesjonalny wizerunek w jej trakcie jest równie ważny jak obietnica, którą złożyliśmy wysyłając świetnie przygotowane CV. Właśnie dlatego warto zainwestować w garnitur wysokiej jakości. Warto wiedzieć jak rozpoznać dobry garnitur i jakich błędów nie popełniać kupując swój pierwszy egzemplarz. Nierzadko mogą to być bardzo kosztowne pomyłki, których stosunkowo łatwo można ominąć. Zapoznaj się z filmem video, który rozwieje wszystkie Twoje wątpliwości klikając w baner poniżej. Błąd 2: Nieprawidłowy adres odbiorcy Wysłanie treści do nieodpowiedniego adresata może spowodować negatywne konsekwencje. fot. Interfejsy większości serwisów e-mailowych pomagają dzisiaj swoim użytkownikom tzw. autouzupełnianiem wpisywanych adresów e-mail w pole „Do:”. Nieuwaga podczas wypełniania tego pola może skończyć się wysłaniem e-maila do niewłaściwego adresata. Taka sytuacja może doprowadzić do nieprzekazania informacji lub, co gorsza, przekazania jej w niepowołane ręce. Błąd 3: Brak tematu wiadomości Istotnym elementem wiadomości elektronicznej jest także jej temat, który wciąż jest lekceważony przez wielu nadawców. Często w pośpiechu pomijamy to pole lub wpisujemy w nie kilka przypadkowych liter z klawiatury. Temat wiadomości jest niezwykle istotny z dwóch powodów. Po pierwsze, kiedy wysyłamy maila do osoby, której nie znamy, istnieje możliwość, że brak tematu zadecyduje o jej zignorowaniu lub usunięciu. Jednak większy problem powstaje, kiedy nie wpisujemy tematów wiadomości, gdy korespondujemy z kimś często. Przy okazji wyszukiwania ważnego maila z przeszłości, w wynikach wyszukiwania pojawia się wtedy kilkadziesiąt wiadomości o treści „Brak tematu”. W której z nich jest treść, której szuka adresat? Podobna sytuacja ma miejsce, kiedy nadawca rozpoczyna nowy wątek korespondencji, ale robi to odpowiadając na starego maila bez zmiany tematu. Błąd 4: Błędne przywitanie Tradycja pisania maili jest stosunkowo krótka i przez to w polszczyźnie nie posiada ona jeszcze wykształconych wzorców stylistycznych i formalnych. Wiadomość elektroniczna nawiązuje do dwóch rodzajów komunikacji: do tradycyjnego listu oraz do rozmowy bezpośredniej. W związku z tym, wiele osób ma problem z tym jak ją zacząć. Jeśli piszemy wiadomość prywatną, śmiało możemy rozpocząć od: Cześć, Hej, Droga Kasiu lub po prostu Kasiu (używając wołacza, nigdy mianownika – Kasia). Jeżeli jednak piszemy wiadomość służbową, sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Mimo tego, że Internet niweluje dystans między jego użytkownikami, nie można pozwolić sobie na wysłanie do przełożonego maila rozpoczynającego się nagłówkiem Cześć. Najczęściej popełnianym błędem jest rozpoczynanie wiadomości służbowej od słowa Witam. Wyraża ono wyższość nadawcy nad odbiorcą, ponieważ sugeruje powitanie odbiorcy maila w przybytku nadawcy (mieszkaniu, domu, rezydencji, na przyjęciu itp.). Słowo Witam jest poprawne w sytuacji, kiedy podczas faktycznych odwiedzin dowolnej natury gospodarz wita gości w swoim domu. No dobrze, tylko w takim razie jak rozpocząć e-mail by uniknąć kompromitacji? Najbezpieczniejszym i najbardziej eleganckim rozwiązaniem jest użycie sformułowania Szanowny Panie/Szanowna Pani (po nagłówku stawiamy przecinek). Używamy go także w sytuacjach, kiedy piszemy do kogoś po raz pierwszy. Sformułowanie to jest najbardziej formalne i na pewno nikogo nie urazi. Jeśli wiadomość e-mail kierujemy do osoby, której nie znamy, stosowanie zwrotów typu Panie Krzysztofie, Pani Joanno jest absolutnie niedopuszczalne. Zwrotu tego używamy tylko wtedy, kiedy jesteśmy w stanie zwrócić się tak wobec danej osoby również w rzeczywistości. Jeżeli korespondujemy z kimś kilkukrotnie w ciągu jednego dnia, nie rozpoczynamy każdego e-maila od nagłówka, tylko od razu odpowiadamy na otrzymaną wiadomość. Błąd 5: Niepoprawne zaadresowanie wiadomości e-mail Standardowy interfejs poczty e-mail zapewnia trzy pola, w które można wpisać adres odbiorcy „Do”, „Dw” i „Udw”. Poniżej zamieszczony jest opis zastosowania każdego z nich. 1. „Do” (ang. To) – główny adresat wiadomości, kiedy tylko dwie osoby zaangażowane są w proces komunikacji. Jedyny wypadek, w którym w polu „Do” nie pojawia się adres e-mail adresata opisano w podpunkcie nr 3. 2. „Dw” (ang. CC) – oznacza „do wiadomości” (ang. carbon copy) – w polu tym powinien pojawić się adres e-mail osoby (osób), która nie jest adresatem wiadomości, ale powinna również ją odczytać. Wykorzystanie pola „Dw” jest stosowne, kiedy o danej sprawie powinien wiedzieć przełożony lub współpracownicy zaangażowani w sprawę, której dotyczy e-mail. Jeśli nadawca używa pola DW, podczas odpisywania na maila konieczne jest użycie przycisku „Odpowiedz wszystkim” (ang. reply to all), który zapewni, że nasza odpowiedź dotrze do wszystkich zainteresowanych i oszczędzi nam konieczności kopiowania i wklejania ich adresów e-mail. 3. „Udw” (ang. BCC) – oznacza „ukryte do wiadomości” (ang. blind carbon copy) – w polu tym powinien pojawić się adres e-mail osoby (osób), która ma odczytać wiadomość, ale adresat nie powinien wiedzieć o ich udziale w korespondencji. Znajomość prawideł zastosowania tego pola jest niezwykle ważna, ale niestety niepowszechna. Choć ciężko w to uwierzyć, cały czas zdarzają się sytuacje, w których pracownik firmy wysyłając np. zapytanie ofertowe umieszcza adresy e-mail wszystkich adresatów (różnych firm) w polu „Do”, zamiast w polu „Udw”, w którym adresy te byłyby niewidoczne dla adresatów. Jest to pomyłka niewybaczalna, ponieważ ujawnia rozpatrywanych kontrahentów, a często także listę podwykonawców. Należy pamiętać, że jeśli użyjemy tej opcji kilkakrotnie w ciągu jednego dnia, wpisując dużą liczbę adresatów (np. 50), może włączyć się filtr antyspamowy i zablokować możliwość wysyłania wiadomości na okres nawet do 2 miesięcy. Błąd 6: Nieodpowiednio sformatowany tekst Podczas pisania maili obowiązuje najbardziej elegancka zasada świata „mniej to więcej” (ang. less is more). Należy zadbać o to, aby w tworzonym mailu nie pojawił się nadmiar formatowania. Trzeba pamiętać o odpowiednim rozmiarze czcionki. W korespondencji biznesowej niedopuszczalne jest stosowanie kolorowego tła i grafik. Kolejnym błędem jest pisanie wielkimi literami (z włączonym klawiszem „Caps Lock”), np. CO U CIEBIE SŁYCHAĆ? W Internecie wielkie litery rozumiane są jako przejaw krzyku i agresji. Wiele osób w ten sposób nieumiejętnie zaznacza najistotniejsze elementy wiadomości. Choć w większości przypadków to nieeleganckie, jeśli naprawdę zależy nam na podkreśleniu istotności jakiegoś fragmentu wysyłanego tekstu, lepiej go podkreślić lub pogrubić. Tego typu zabieg powinien jednak pojawić się wyłącznie w korespondencji pomiędzy przełożonym i podwładnym lub przy okazji przesyłania ważnego harmonogramu lub instrukcji do większej grupy osób. W profesjonalnych mailach używa się tylko przeciętnego rozmiaru czcionki w kolorze czarnym. Włączony CapsLock odbierany jest jako krzyk. Błąd 7: Co z emotikonami? Co z popularnymi buźkami? Jedni je uwielbiają, innych irytują. Co ciekawe, emotikony bywają pożyteczne. Często zapobiegają błędnej interpretacji tego, co chcemy przekazać w naszej wiadomości (np. gdy chcemy zażartować). Coraz częściej pojawiają się w wiadomościach i nie ma w tym nic złego, o ile są to wiadomości prywatne. Używanie emotikonów w korespondencji służbowej jest mało profesjonalne i niepoważne, dlatego lepiej zachować je na korespondencję ze znajomymi. Jednak nawet wtedy warto pamiętać, aby posługiwać się pojedynczymi emotikonami, a nie całymi ich kombinacjami. Używanie zbyt dużej ilości emotikonów może być postrzegane jako nieprofesjonalne. Błąd 8: Zbyt długi czas odpowiedzi Wiele osób często zastanawia się, po jakim czasie należy odpisywać na otrzymane maile. W korespondencji biznesowej, najbardziej pożądane są odpowiedzi udzielone w przeciągu jednego dnia roboczego. Jeśli to jednak niemożliwe, np. z uwagi na urlop lub delegację, należy pamiętać o odpowiednim ustawieniu autorespondera (wiadomości generowanej jako automatyczna odpowiedź za każdym razem, kiedy otrzymamy maila). Poinformuje on adresatów podczas naszej nieobecności, że odpowiedzi nie należy się spodziewać w bezpośredniej przyszłości. Na prywatne wiadomości można odpisać po kilku dniach – ich nadawcy zwykle mają numer telefonu adresata i w pilnych sprawach mogą po prostu zadzwonić. Błąd 9: Wysyłanie załączników Firmy używają skrzynek e-mail zlokalizowanych na serwerach komercyjnych. Mają one zwykle ograniczoną pojemność. Wysyłanie wiadomości z bardzo dużymi załącznikami może łatwo doprowadzić do ich zapełnienia, co jest wyjątkowo niepraktyczne. Skany dokumentów, wielkie cenniki w PDF albo rozbudowane elementy graficzne, które niepotrzebnie zamieniają prostego maila w giganta o objętości kilkudziesięciu megabajtów, bardzo często są źródłem frustracji odbiorców. Oprócz tego, gdy wysyłamy wiadomość z załącznikiem, warto wspomnieć o tym w treści e-maila, aby adresat nie przegapił załączonego pliku. Pusta wiadomość z załącznikiem jest nie tylko bardzo trudna do odszukania po jakimś czasie od wysłania, ale także świadczy o braku organizacji i profesjonalizmu nadawcy. Błąd 10: Nieeleganckie zakończenie wiadomości Kończenie wiadomości, podobnie jak ich rozpoczynanie, dla wielu osób jest dość problematyczne. Jak zatem kulturalnie i grzecznie zakończyć e-mail? Korespondencja służbowa ponownie wymaga od nas powagi i elegancji. Najbardziej kulturalnym zakończeniem wiadomości będzie zwrot Z poważaniem lub Z wyrazami szacunku, który świadczy o szacunku jakim darzymy adresata. Jeżeli korespondencja jest nieco mniej oficjalna, można zakończyć list uprzejmym sformułowaniem Pozdrawiam/Z pozdrowieniami. W korespondencji prywatnej możemy pozwolić sobie na większą pobłażliwość i wylewność pożegnań. W obu przypadkach ważne jest podpisanie wiadomości – w korespondencji służbowej imieniem i nazwiskiem (lub inicjałami, jeżeli często korespondujemy z daną osobą), w prywatnej tylko imieniem. W korespondencji służbowej konieczny jest także podpis firmowy, który powinien uwzględniać nazwę firmy i dokładny adres fizyczny, a także www. Można także zdecydować się na umieszczenie niewielkiej grafiki z logo firmy. W przypadku osób piastujących niektóre stanowiska (np. księgowej) dopuszczalne jest także umieszczenie w podpisie maila dokładnych danych firmy (NIP, REGON, KRS) oraz numeru konta. Korespondencja e-mail w języku angielskim Niezwykle często zdarza się, że język polski nie jest już jedynym językiem, w którym korespondujemy. Oczywiście najczęściej używaną alternatywą jest język angielski, który w świecie korporacyjnym jest lingua franca. Relacje formalne w języku angielskim są różne od tych w naszym języku i przekłada się to bezpośrednio na korespondencję. Poniżej prezentujemy rozpoczęcia i zakończenia maila w języku angielskim do anonimowego Johna Clarksona: Dear Sir Yours faithfully Dear Mr. Clarkson Kind/Best regards Dear John Regards John Cheers Pod zakończeniem maila piszemy oczywiście imię i nazwisko nadawcy. Nazwisko możemy pominąć, jeśli wysyłana wiadomość jest nieformalna. Warto dodać pewne rozróżnienie dotyczące zakończenia formalnego. Wyrażenia Yours sincerely używamy, kiedy znamy adresata, do którego piszemy. Sformułowanie Yours faithfully zastosujemy, kiedy osoba, do której wysyłamy wiadomość jest dla nas nieznajoma. Obydwa zwroty oznaczają Z poważaniem. Obecne trendy w korespondencji korporacyjnej w języku angielskim są takie, że wszyscy zwracają się do siebie po imieniu, więc czasem korespondencja w języku angielskim toczy się w sposób, w który po polsku byłby nie do zaakceptowania. Warto także zapamiętać, że forma „Panie Michale/Pani Agato” w języku angielskim nie występuje. Innymi słowy, poprawne tłumaczenie zwrotu „Panie Michale,…” (PL) to „Michał,…” (EN). A oto krótkie podsumowanie wszystkich zwrotów powitalnych i pożegnalnych w języku polskim i angielskim: Korespondencja elektroniczna ma to do siebie, że często zmuszeni jesteśmy „rozmawiać” z osobami, których nie znamy. Musimy zatem w minimalnej liczbie słów i zabiegów edytorskich wywrzeć dobre „pierwsze wrażenie”. Unikając dziesięciu opisanych powyżej błędów, jako autorzy maili bez wątpienia będziemy postrzegani jako osoby poważne i profesjonalne. Jakie są Wasze doświadczenia z wysyłaniem maili? Czy opisane powyżej zasady były Wam już znane? Inne wpisy z tej kategorii Ikona elegancji: Grace Kelly Dyrektor kreatywny Chanel i guru współczesnej mody, Karl Lagerfeld, powiedział o niej, że była najpiękniejszą blondynką XX wieku. Stwierdził także, że żadna gwiazda kina ani arystokratka nie może równać się z jej wyczuciem stylu i elegancją. Grace Kelly, bo o niej mowa, w latach 50. była na ustach wszystkich – w USA jej wizerunek można było spotkać na każdym kroku. Świat, nieco znudzony wizerunkiem kuszącej uwodzicielki, który wykreowała Marilyn Monroe, oszalał na punkcie niebieskookiej blondynki, która prócz urody miała także maniery wielkiej damy i ogromną klasę. Odrobina historii Grace Kelly urodziła się 12 listopada 1929 roku w Filadelfii w zamożnej rodzinie. Dorastała w dobrobycie i dostatku, jej rodzice byli jednak bardzo surowi i rygorystyczni. Cenili sobie konserwatywne i katolickie wartości, w takim też duchu wychowywali czwórkę swoich dzieci. Już jako mała dziewczynka marzyła o karierze aktorskiej, wiedziała jednak, że zaborczy rodzice nigdy nie zgodzą się na to, by ich córka została aktorką. Przewrotny los sprawił, że Grace nie zdała egzaminu z matematyki, co uniemożliwiło jej podjęcie studiów. Ku niechęci rodziców młoda panna Kelly bez wahania zdecydowała się podjąć naukę w Amerykańskiej Akademii Teatralnej w Nowym Jorku. Początkowo, by osiągnąć finansową niezależność, dorabiała jako fotomodelka. Nieśmiała i wstydliwa dziewczyna szybko rozwinęła skrzydła. Kariera aktorska Jej pierwszymi krokami aktorskimi były niewielkie role w serialach i broadwayowskich przedstawieniach, dzięki którym szybko została zauważona. Debiutowała w 1951 roku epizodyczną rolą w filmie Czternaście godzin. Rok później zagrała pierwszą poważną rolę w westernie W samo południe i wówczas okrzyknięto ją najbardziej obiecującą aktorką Hollywood. W 1954 za rolę, którą zagrała u boku Clarka Gable’a w filmie Mogambo, otrzymała Złoty Glob, a w 1955 zdobyła Oscara za film Dziewczyna z prowincji. Rok 1954 należał do najbardziej pracowitych w karierze Grace Kelly. Młoda aktorka stała się muzą sławnego reżysera Alfreda Hitchcock’a i to dzięki niemu już na zawsze wpisała się w historię kina. Uważał ją za najlepszą aktorkę od czasów Ingrid Bergman. Zagrała w trzech filmach reżysera: M jak morderstwo, Okno na podwórze, Złodziej w hotelu. Później wystąpiła jeszcze w dwóch produkcjach: w filmie Łabędź i musicalu Wyższe sfery u boku Franka Sinatry. Lato 1955 roku okazało się przełomem w życiu Grace Kelly. Właśnie wtedy w Cannes poznała księcia Monako Rainiera III Grimaldi. Przewrotny los spłatał Grace kolejnego figla. Oto książę, którego początkowo uważała za „nudy w grafiku”, okazał się miłością jej życia. Osiem miesięcy później monarcha oświadczył się aktorce. „Filmowy sen” Grace Kelly trwał zaledwie pięć lat. W 1956 roku po ślubie z księciem Monako zakończyła błyskotliwą karierę, ponieważ koronowanej głowie nie wypadało grać w filmach. Alfred Hitchcock do końca życia nie mógł pogodzić się z jej decyzją. W 1962 próbował namówić, wówczas już księżną Monako, do zagrania roli w thrillerze Marnie. Grace początkowo uzyskała zgodę męża, jednak później książę zmienił zdanie i nie pozwolił żonie wrócić na duży ekran. Do gry w filmach nigdy nie wróciła. Tęsknota za aktorstwem towarzyszyła jej do końca życia. Grace Kelly i jej romanse W młodości aktorka miała wielką słabość do starszych i żonatych mężczyzn. Podczas kariery w Hollywood w życiu Grace Kelly było ich kilkunastu. Mimo oficjalnie wykreowanego wizerunku kobiety niedostępnej i dystyngowanej, brukowa prasa ciągle odkrywała i śledziła nowe romanse i skandale z piękną aktorką w roli głównej. Wśród jej kochanków wymienia się między innymi czterech największych gwiazdorów Hollywood lat 50.: Gary’ego Coopera, Cary’ego Granta, Clarka Gable’a oraz Olega Cassiniego, projektanta mody. MGM, wytwórnia filmowa reprezentująca interesy Grace Kelly, płaciła paparazzim za wyciszanie i ukrywanie skandali wybuchających wokół młodej aktorki. Amerykańska gwiazda poślubiła księcia „Ślub stulecia”, bo tak określano zaślubiny księcia Raineira z Grace Kelly, odbył się 19 kwietnia 1956 roku w monakijskiej Katedrze Św. Mikołaja. Zaproszono na niego 600 gości, a relację telewizyjną obejrzało około 30 milionów widzów. Największą sensację wzbudzała oczywiście suknia ślubna Grace Kelly. Odkąd ogłoszono książęce zaręczyny wszyscy zastanawiali się, na jaką suknię zdecyduje się amerykańska gwiazda. Postawi na klasykę czy zdecyduje się na coś bardziej ekstrawaganckiego? W dniu ślubu oczy całego świata zwróciły się na Monako. Gdy Grace Kelly pewnym i spokojnym krokiem weszła do Katedry, olśniła wszystkich. Suknia była klasycznym przykładem stylu New Look, wylansowanego przez Christiana Diora. Została zaprojektowana przez projektantkę kostiumów wytwórni filmowej MGM – Helen Rose. Ozdobiona perłami gorsetowa góra sukni została wykonana z koronki i jedwabiu. Do wykonania rozkloszowanego dołu wykorzystano 25 metrów jedwabistej tafty i 100 metrów jedwabnej siatki. Kelly zdecydowała, że na głowę włoży czepek udekorowany kwiatami pomarańczy inspirowany szekspirowską Julią i przepiękny długi koronkowy welon. Jej suknia ślubna została okrzyknięta najpiękniejszą suknią wszech czasów. Miała ogromny wpływ na modę ślubną i do dziś inspiruje elegancji Grace Kelly za ikonę stylu uchodziła jeszcze przed poślubieniem księcia Monako. U szczytu swojej sławy, w latach 50. była jedyną aktorką w Hollywood, która na plan zdjęciowy przychodziła w futrze z norek, białych rękawiczkach i nienagannie ułożonych włosach. Aktorka uwielbiała jedwab i drogą, wyszukaną biżuterię. W czasach swojej kariery aktorskiej nie korzystała z pomocy stylistek. Mało tego, często sama doradzała lub podpowiadała filmowym kostiumografom, jak powinna być ubrana grana przez nią postać. Po ślubie z monakijskim księciem jej stylizacje podziwiał cały świat. Księżna zachwycała i inspirowała w każdej sytuacji; czy to krocząc po czerwonym dywanie, czy towarzysząc mężowi na oficjalnym spotkaniu, czy też zwyczajnie spacerując po ogrodzie. Na wielkie bale, przyjęcia czy gale, które były nieodłącznym elementem dworskiego życia, monakijska księżna wybierała wieczorowe kreacje od czołowych domów mody takich jak Dior, Givenchy, Balenciaga, Lanvin, Chanel czy Yves Saint Laurent. Uwielbiała kroje, które podkreślały jej sylwetkę. Najlepiej czuła się w sukniach w stylu lat 50., które charakteryzowała gorsetowa góra podkreślająca talię i mocno rozkloszowana spódnica. Wybierała te uszyte z tiulu, szyfonu lub jedwabiu. Grace Kelly w wieczorowych kreacjach uwielbiała eksponować szyję, ramiona i dekolt. Często swoje stylizacje dopełniała luksusową biżuterią – najczęściej zakładała perły lub kolie z brylantów, ramiona okrywała futrzaną etolą. Nieodłącznym elementem jej stroju stały się także długie białe rękawiczki. Stawiała na neutralne kolory takie jak biel i czerń, czasami decydowała się na suknie w kolorze srebra lub złota. W ciągu dnia neutralne i stonowane barwy zamieniała na nieco bardziej żywe, najczęściej pastelowe kolory. Lubiła proste garsonki, jedwabne szmizjerki i krótkie tweedowe marynarki, które łączyła z rozkloszowaną lub ołówkową spódnicą. Często pokazywała się w sukienkach – najczęściej decydowała się na wzorzystą i rozkloszowaną, zawsze przewiązaną paskiem w tali, a dopełnieniem stroju był cienki płaszcz nonszalancko zarzucony na ramiona. Proste stylizacje uzupełniała idealnie dobranymi dodatkami, które były „wisienką na torcie” w każdym zestawie. Grace Kelly uwielbiała duże klasyczne torebki. Jej ulubionym modelem była ta marki Hermes, później „ochrzczona” jej nazwiskiem. Kultową dziś Kelly Bag rozsławiła w 1956 roku, kiedy to zasłaniała nią ciążowy brzuszek, chcąc ukryć go przed wścibskimi paparazzi. Po tym wydarzeniu sprzedaż torebki spektakularnie wzrosła. Stąd Hermes nazwał ją nazwiskiem księżnej Monako. Ta prosta trapezowa torba z delikatnej cielęcej skóry, zapinana poziomo z niewielką klapą z paskiem i kłódką wykonaną z białego lub żółtego złota do dziś jest synonimem luksusu. Kelly Bag do dziś bije rekordy popularności, a kobiety czekają na nią nawet kilka lat. Nieodłącznym elementem jej dziennych stylizacji był kapelusz lub turban, który ożywiał oficjalną całość. Księżna Monako uwielbiała nakrycia głowy! Mimo tego, że pracownicy dworu uważali jej kapelusze za nieco ekstrawaganckie i zbyt wymyślne, Grace Kelly nigdy z nich nie zrezygnowała. Księżna Monako znana była także z zamiłowania do okularów przeciwsłonecznych, które nosiła niezależnie od pory dnia. Najczęściej można było ją zobaczyć w klasycznych „kocich oczach” lub w modelu Wayfarer. Do jej ulubionych należały te marki Ray-Ban oraz Oliver Goldsmith. Kwintesencją elegancji w jej codziennych stylizacjach były białe lub czarne skórzane rękawiczki, które dobierała do prostych sukienek i żakietów. Grace Kelly zawsze wyglądała perfekcyjnie. Jej prywatne, na pozór proste i niewyszukane stylizacje były eleganckie i niewymuszone. Gdy księżna miała czas dla siebie, najczęściej spacerowała lub poświęcała go dzieciom. Wówczas decydowała się na styl casualowy, stawiała na elegancję w stylu safari. Uwielbiała luźne spódnice i lniane lub płócienne spodnie (w kolorze beżowym lub khaki) do połowy łydki, zwężające się ku dołowi z wysoką talią, popularnie znane jako spodnie capri. Dobierała do nich jedwabną koszulę lub kaszmirowy golf – najczęściej w kolorze białym. Do tego cienki skórzany pasek, dyskretna biżuteria i buty na płaskiej podeszwie: baleriny, mokasyny lub espadryle. Do codziennych stylizacji często dodawała wzorzystą apaszkę marki Hermes. Najczęściej nosiła ją przewiązaną na szyi lub przyczepioną do paska, czasem także wiązała ją na głowie. Takie połączenie było niezwykle funkcjonalne: nie tylko wyglądało perfekcyjnie, ale także zapewniało komfort i swobodę. Grace Kelly była niezwykle świadoma swojego stylu. Wiedziała co powinna nosić, a czego unikać, miała doskonałe poczucie estetyki. Stawiała na prostą klasyczną i ponadczasową elegancję, której była wierna do końca życia. Jej styl był idealną oprawą do wyglądu posągowej piękności. Księżna Monako wpisała się złotymi literami nie tylko w historię kina, ale także w historię mody. Jest nieśmiertelnym symbolem klasy i szyku. Do dziś inspiruje nie tylko wielkich projektantów, ale także zwykłe kobiety, które dzięki niej doceniły i pokochały stonowaną elegancję i prostotę ubioru. O Gentleman’s Choice: Jesteśmy bardzo młodym portalem, który publikuje treści o wysokiej wartości merytorycznej z wieloma autorskimi zdjęciami. Zależy nam na dalszym rozwoju i profesjonalizacji, które jednak zależą od liczby odbiorców, do której docieramy. Jeśli podobał Ci się ten artykuł, daj nam lajka i/lub udostępnij go na FB lub w innych mediach społecznościowych! Nic nie tracisz, a nasza wiedza może przydać się komuś z Twoich znajomych! Inne wpisy z tej kategorii Aston Martin DB5 – samochód Jamesa Bonda Jest wiele samochodów, które zapierają dech w piersiach, jednak Aston Martin DB5 stanowi wśród nich absolutną czołówkę. Uznawany przez wielu za najsławniejszy samochód świata, od pięciu dekad jest absolutną ikoną brytyjskiej motoryzacji. Ponadczasowość DB5 jest tak niezwykła, że James Bond wcale nie odstawia go na boczne tory również w nowych filmach. Pojawienie się samochodu w „Skyfall” sprawiło, że ponownie stał się on przedmiotem debaty o pięknie brytyjskiej motoryzacji. Nadwozie Aston Martin DB5 to samochód, którego nadwozie zostało zaprojektowane przez legendarną włoską firmę Carrozzeria Touring Superleggera. Odpowiada ona również za nadwozia wielu innych wielkich marek, takich jak Ferrari, Maserati czy Lamborghini. Seria DB wzięła swoją nazwę od inicjałów ówczesnego dyrektora zarządzającego – Sir Davida Browna. W latach sześćdziesiątych, nowy Aston Martin DB5 kosztował w salonie 4175 GBP. Dzisiaj, nawet pomijając inflację, jego cena „nieznacznie” wzrosła i zaczyna się od około GBP. Wszystko to dzięki „lokowaniu produktu” (które w latach sześćdziesiątych pewnie nie było tak nazywane) w filmach o sławnym agencie 007. Podobno firma Aston Martin, borykająca się wówczas z problemami finansowymi początkowo nie była zainteresowana współpracą z producentami filmów o agencie 007, ale ostatecznie to właśnie dzięki tej kolaboracji sytuacja ekonomiczna brytyjskiej legendy motoryzacji zmieniła się. Aston Martin DB5 od razu stał się wielkim hitem, a produkcją samochodu interesowała się nawet rodzina królewska. Co pod maską? Aston Martin DB5 napędzany jest czterolitrowym silnikiem, który z mocą 282 koni rozpędza ten półtoratonowy samochód do 100 km/h w 8s, aby w końcu osiągnąć maksymalną prędkość 230 km/h. Wnętrze Wnętrze Astona Martina DB5 to ucieleśnienie brytyjskości. Jest dostojne i luksusowe, ale pozbawione wylewności i przepychu. Charakteryzuje je piękna skóra, drewno i chromowane obręcze zegarów na kokpicie. Samochód jest czteroosobowy. Jego wyposażenie uwzględniało elektryczne szyby, regulowane ustawienie siedzeń, a w niektórych wersjach nawet klimatyzację. DB w służbie Jej Królewskiej Mości Pierwotnie w wersji książkowej powieści Iana Fleminga, James Bond jeździł Astonem Martinem DB Mark III. Jednak kiedy w 1964 roku powstawał trzeci z kolei film o Bondzie – „Goldfinger”, w którym marka miała zadebiutować, jego twórcy podjęli decyzję o posadzeniu agenta za kółkiem najnowszego modelu marki. DB5 podbił wtedy serca tak wielu widzów, że stał się on symbolem agenta 007 porównywalnym z Walterem PPK i wstrząśniętym Martini. Aston Martin DB5 pojawił się także w kolejnym odcinku przygód agenta 007 „Thunderball”, gdzie objawił się widzom w wersji doposażonej w sporą ilość broni. Miał obrotowe tablice rejestracyjne zmieniające się na życzenie kierowcy, kuloodporny ekran z tyłu auta, katapultę w siedzeniu pasażera, karabiny maszynowe, rozpylacz oleju utrudniający pościg, radar (!!!) oraz wydłużane ośki, które rozcinały opony przeciwnikom agenta. Oryginalny Aston Martin Następny powrót Astona Martina DB5 miał miejsce dopiero w filmie „GoldenEye”, gdzie odbył się spektakularny pościg tego auta z Ferrari F355. W roku 2012 DB5 powrócił – tym razem prowadzony twardą ręką Daniela Craiga w filmie „Skyfall”, udowadniając swoją ponadczasowość niemal pięćdziesiąt lat po swoim debiucie. W „Skyfall”, w którym Aston Martin DB5 miał być kompletnie zniszczony, konieczne było wykonanie repliki samochodu. Pokryto ją 24 karatowym złotem, co pozwoliło na stworzenie trójwymiarowego modelu pojazdu do sceny zniszczenia samochodu. Aston Martin DB5 Shooting Brake Właściciel firmy Aston Martin, David Brown, słynął z zamiłowania do myślistwa i gry w golfa. Ponieważ jego serce podbił także DB5, postanowił połączyć wszystkie swoje zamiłowania i zamówił Astona Martina DB5 w wersji Shooting Brake, która pozwalała mu korzystać z samochodu o sportowym zacięciu, kiedy jechał na polowanie razem z psami lub ze sprzętem do golfa. Problem powstał jednak w momencie, kiedy klienci firmy zobaczyli auto dyrektora i chcieli takie samo. Przeróbkami zajęła się firma Harold Radford (Coachbuilders) Ltd. Łącznie wyprodukowano 12 DB5 w wersji Shooting Brake, co czyni z tego samochodu najrzadszą wersję Astona Martina DB5 na świecie. I jeszcze jedno – Aston Martin DB5 został uznany za najwolniejszy samochód testowany na torze programu Top Gear … ale czy kogoś to obchodzi? :) A co Ty myślisz o DB5? Czy podzielasz opinię, że to jeden z najpiękniejszych samochodów świata? Inne wpisy z tej kategorii
W ostatnim czasie trafiła do naszej Kancelarii sprawa, w której oskarżony złożył wniosek o uzasadnienie wyroku w mailu zaadresowanym do sądu. Prezes sądu odmówił przyjęcia wniosku jako złożonego po terminie, który wynosi siedem dni. Powodem odmowy był jednak fakt, że oskarżony po tygodniu od wysłania maila, z ostrożności napisał jeszcze raz wniosek, ale już za pośrednictwem tradycyjnej poczty. Prezes sądu rozstrzygnął odmownie sprawę na podstawie drugiego pisma, które rzeczywiście zostało złożone po terminie. Prawdopodobnie jednak nie wiedział o wcześniej korespondencji mailowej. Pytanie zatem, czy prezes sądu postąpił zasadnie. Przypadek ten może stanowić przyczynek do szerszych rozważań, czy w ogóle dopuszczalne (skuteczne) jest w procesie doręczanie pism do sądu via e–mail albo w inny sposób niż tylko listownie. W rozważaniach tych pominięta zostanie kwestia certyfikowanych dokumentów elektronicznych. Kwestię doręczania pism do sądu, czy to administracyjnego, czy to cywilnego, czy to karnego (wojskowego) określają przepisy stosownej procedury. Przepisy te przewidują pewne warunki formalne pism. Przepisy te milczą jednak nad kwestią nośnika pisma. Oznacza to, że co do zasady nie ma zakazu nadawania pism np. mailem, faxem, skanem czy telegramem. A brak tego zakazu, można poczytać jako dopuszczalność doręczenia pism we wskazanej formie. Na tym też stanowisku stoją sądy zarówno administracyjne, cywilne, jak i karne. Tytułem przykładu służą następujące wyroki: Sąd Apelacyjny w Białymstoku w postanowieniu z dnia 08 grudnia 2010, I ACz 1065/10 : Korespondencja przesłana drogą elektroniczną odpowiada wymaganiom pisemności. Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 29 kwietnia 1977, III CZP 23/77: Środek odwoławczy może być wniesiony w telegramie nadanym przez telefon. Naczelny Sąd Administracyjny w postanowieniu z dnia 21 grudnia 2011, II FZ 447/11: Chwilą wniesienia pisma procesowego drogą elektroniczną, jakkolwiek obarczonego brakiem formalnym określonym w art. 46 § 1 pkt 4 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. Nr 153, poz. 1270 ze zm.), jednakże wskazującego na zachowanie terminu z art. 194 § 2 w/w ustawy, będzie moment rzeczywistego przesłania poczty elektronicznej. Podsumowując powyższe, sąd po otrzymaniu pisma strony sformułowanego w postaci np. maila, powinien to pismo wydrukować, opatrzyć prezentatą oraz dołączyć do akt. Dalszą kwestią oprócz dopuszczalności nadania pisma mailem, jest to czy tak sporządzone pismo będzie skuteczne. Należy bowiem odróżnić aspekt dopuszczalności od skuteczności danej czynności dokonywanej w procesie. Czynność procesowa może być dopuszczalna, ale nie musi wywoływać skutków prawnych. Przykładem czynności dopuszczalnej, lecz obarczonej ryzykiem nieskuteczności jest dochodzenie przed sądem przedawnionych roszczeń. Można wszcząć taką sprawę, ale zostanie ona przegrana, jeżeli pozwany podniesie zarzut przedawnienia. Istotnym elementem pisma, który musi się na nim znaleźć dla wywołania skutku jego wniesienia, jest własnoręczny podpis. Nasuwa się więc prosty wniosek, że nadanie pisma w wyżej wymienionych formach będzie obarczone wadą braku własnoręcznego podpisu. Brak ten jest jednak usuwalny. Oznacza to, że osoba wnosząca niepodpisane pismo może w późniejszym terminie je uzupełnić albo potwierdzić przesyłając podpisane pismo do sądu albo potwierdzając je w sądzie. Co najważniejsze, uzupełnienie czy potwierdzenie pisma w późniejszym czasie ma skutek z datą wsteczną. “Niepodpisane” pismo staje się skuteczne z chwilą jego pierwotnego wysłania, co chroni osobę je składającą przed ryzykiem niedochowania terminu na złożenie pisma, bo braki pisma można uzupełniać w późniejszym terminie. Potwierdzenie takiego trybu postępowania znaleźć można w uchwale Sądu Najwyższego z dnia 20 grudnia 2006, I KZP 29/06: Środek odwoławczy może być wniesiony za pomocą telefaksu, jednak skuteczność tego pisma procesowego warunkuje uzupełnienie wymogu formalnego, polegającego na złożeniu na nim własnoręcznego podpisu przez wnoszącego środek. Damian Nowicki – prawnik w Kancelarii Adwokacko-Radcowskiej Kacprzak Kowalak z siedzibą w Poznaniu Bartosz Kowalak, radca prawny Poznań – partner kancelarii prawnej, od dziecka związany z Poznaniem, i tu wykonujący zawód radcy prawnego. Absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu im. A. Mickiewicza, po zakończonej nauce uniwersyteckiej ukończył aplikację sądową przy Sądzie Okręgowym w Poznaniu. Autor wielu artykułów w prasie prawniczej, twórca i redaktor popularnego bloga prawniczego poświęconego odszkodowaniom: Prawnik specjalizujący się w sprawach związanych z dochodzeniem odszkodowań i zadośćuczynień za uszczerbek na zdrowiu lub śmierć osoby bliskiej. Specjalista w zakresie prawa cywilnego, i postępowania cywilnego.
brak odpowiedzi na maila